Reklama

Jest już późno, i choć padasz z nóg, zamiast iść spać, rozpoczynasz kolejny odcinek serialu. Potem włączasz następny, a w międzyczasie przeglądasz media społecznościowe. Następnego dnia pobudka jest wyjątkowo bolesna, a twoja pierwsza myśl rano to obietnica: „Dzisiaj pójdę spać wcześnie”. Tak, o godzinie, kiedy rozsądnie byłoby położyć się do łóżka, wielu z nas (autorka tych słów na czele), woli zostać na nogach. To zjawisko jest bardziej powszechne, niż się wydaje, i znane jako „prokrastynacja snu” lub, po angielsku, revenge bedtime procrastination. Co to takiego? Delphine Py, psycholog kliniczny, opisała to zjawisko w poście na Instagramie.

Reklama

Dlaczego odkładamy godzinę pójścia spać?

Prokrastynujemy, aby odzyskać czas dla siebie. Dotyczy to szczególnie osób z przeładowanym harmonogramem, które mają problem ze stresem, nadmiernym obciążeniem obowiązkami lub brakiem równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Mówimy sobie wówczas, że chcemy „odzyskać kontrolę” i „się zrelaksować”. Jeśli zdarza się to sporadycznie – trudno, najwyżej kolejny dzień będzie niekomfortowy. Gorzej, jeśli wchodzi nam to w nawyk. Prokrastynacja snu może mieć negatywne skutki dla zdrowia psychicznego i fizycznego. Przewlekły brak snu prowadzi do uporczywego zmęczenia, zaburzeń nastroju, spadku koncentracji i problemów z pamięcią. Z czasem zwiększa również ryzyko rozwoju zaburzeń lękowych, depresji oraz problemów metabolicznych, takich jak przyrost masy ciała czy cukrzyca.

Reklama

Jak uniknąć prokrastynacji snu?

Znalezienie czasu dla siebie – tak, ale w odpowiedni sposób. Według specjalistów warto „wprowadzić chwile przyjemności” w ciągu dnia, aby nie musieć ich nadrabiać wieczorem. Inna wskazówka: „stworzyć wieczorną rutynę” – mówi psycholog. Obejmuje to ustalenie regularnej godziny pójścia do łóżka, ograniczenie czasu przed ekranem wieczorem oraz wprowadzenie relaksacyjnych czynności, takich jak czytanie, medytacja czy pisanie dziennika.

Reklama
Reklama
Reklama