Reklama

Filadelfia w tym serialu ukazana jest z brutalnym realizmem. Kamera prowadzi nas do owładniętej kryzysem opioidowym dzielnicy Kensington. Gdy zaczynają ginąć młode kobiety, policjantki podejrzewają przedawkowanie. Dopiero działania złamanej życiem policjantki doprowadzają na trop seryjnego mordercy. Tylko kto będzie próbował go złapać, skoro na młodych kobietach nikomu nie zależy?

Reklama

Kryminał czy serial obyczajowy?

„Rzeka odchodzących dusz” to adaptacja bestsellerowej powieści Liz Moore. Produkcja łączy elementy kryminału i thrillera, a jej fabuła skupia się na losach policjantki Mickey, patrolującej niebezpieczne ulice Filadelfii. Mickey, w którą wciela się Amanda Seyfried, pracuje w dzielnicy Kensington – miejscu zdominowanym przez handel narkotykami i kryzys opioidowy. Kiedy w okolicy zaczynają ginąć młode kobiety, bohaterka podejmuje własne śledztwo, odkrywając, że sprawa może być powiązana z jej rodziną i przeszłością. Dlaczego Mickey tak bardzo zależy na schwytaniu mordercy? Jaką tajemnicę kryje jej przeszłość? Tego dowiadujemy się stopniowo z retrospekcji. Serial wyróżnia ponura atmosfera, która jest poniekąd odzwierciedleniem świata wewnętrznego policjantki. Czy Mickey uda się schwytać mordercę i jednocześnie uporządkować zawiłe sprawy rodzinne?

Reklama

Ważne wątki społeczne

Serial jest nie tylko kryminałem, ale też ważnym komentarzem do amerykańskiego kryzysu opioidowego, wywołanego pojawieniem się na rynku oksykodonu (leku przeciwbólowego na bazie opioidów). Scenariusz prowadzi nas przez mroczne obozowiska uzależnionych, którzy narkotyk postawili ponad pracę i życie rodzinne. Twórcy udowadniają, że ofiarą uzależnienia może paść każdy, nie tylko osoby z tzw. marginesu. Konsekwencje uzależnienia odczuwają całe rodziny, które nie potrafiły uchronić swoich bliskich. Serial ogląda się ze ściśniętym gardłem i nieraz z łzami w oczach. Zwłaszcza że dramat obserwujemy przez soczewkę Mickey, której rodzina także została dotknięta takim kryzysem.

Reklama
Reklama
Reklama